Prace okołoślubne nabierają rumieńców. Brakuje nam nieustannie czasu. Są takie dni, gdy najchętniej leżelibyśmy cały dzień w łóżku, bez konieczności wykonywania skompikowanych akcji. Miną dwa miesiące i odetchniemy z wielkim pufffffffff. A potem już tylko pozostanie szara rzeczywistość zarobkowo-egzystencjalna.