Wpisy, których autorem jest umajja

Czy Wam też brakuje czasem we współczesnych dziełach literackich prostej opowieści? Nie znaczy to, że mają to być powieści przygodowe czy innej maści czytadła. Dobra literatura, która chce coś przekazać nie musi być zbiorem przemyśleń (nie każdy może napisać „Twierdzę” jak de Saint-Exupery), ale może być opowieścią. Rozwijającą się jak nić z kłębka, wciągającą szybszą lub mniej wartką akcją, ale mającą wspólny mianownik. Może jestem nienowoczesny, ale ja tego potrzebuję, chcę hakawatich, chcę opowiadaczy opowieści, jak przed wiekami przy ogniskach. Jeśli wraz z tym idzie głębsza treść – ot dla mnie literatura. A nawet Literatura.

Właśnie dzisiaj dowiedziałem się, że mam i nie mam pracy. Dziwne to zjawisko będzie mi towarzyszyło przez najbliższy rok. Czyli zawieszenie trwa nadal. Jak uroczy to stan i jak miły sercu memu.

Odkryłem w sobie dziwną rzecz. Polubiłem jazdę samochodem. Nie spodziewałem się, że to nastąpi, a jednak. Jechałem na lekcje, słuchałem Trójki (akurat Piotr Metz mówił o Davidzie Grohlu) i stwierdziłem, że nie jest źle. Co nie zmienia faktu, że rower mą miłością pozostaje.

Koniec świata, jak to mawiał Popiołek.

Żyjemy

Brak komentarzy

Oświadczam, że żyję i blog prowadzę.

Dzisiaj spotkałem się z dawno niewidzianym kolegą. Wspólnie dzielone hobby (czytaj: fanaberie) sprawiły, że się rozmowa kupy takoż zwanej trzymała.

Nasunęło mi to cykl refleksji na temat tego, ilu ciekawych ludzi w życiu ledwie minąłem.

Koniec

Brak mrozu i śnieg przywracają chęć do życia. Kijki na szafie się niecierpliwią, bo im obiecałem niebawem użycie. Dobrze to zrobi mojej słoninie.

W międzyczasie odkryłem outlet książkowy na Ratajczaka i za grosze kupiłem m.in. „Mgły Avalonu”. Potrzebny tylko półkowy rozmnażacz miejsca. Ewentualnei wygrana w totka i własna willa.

Zafundowaliśmy sobie ostatnio z K. maraton filmowy. Po serii gniotów sf (amerykańskie arcydzieła o superbohaterach), było kilka perełek. Na pierwszym planie „Pogorzelisko”. Obowiązkowo, 10/10 i rozpływam się.  Historia poszukiwania własnych korzeni i odwagi, by przerwać łańcuch nienawiści.

A teraz ku Stambułowi :)

 

Frustrujący początek roku. Syndrom inteligenta z „Dnia świra” mnie chyba dopadł. Muszę zrobić coś, żeby się z tego wydostać, bo nie będzie się można ze mną dogadać.

Kolejna przerwa nastąpiła w pisaniu tego, jakże cudownego, bloga. Ślubna gorączka już ostatecznie opadła, teraz sobie radośnie żyję w odmiennym stanie cywilnym… i dobrze mi z tym.

Zainspirowany „Tygodnikiem Powszechnym” postanowiłem zamieścić tutaj  wiersz Marcina Świetlickiego „29 listopada 1987″:

Tutejsza władza zadała nam jakieś
podchwytliwe pytania. Mówi teraz
w radiu
o naszych odpowiedziach.
A my dziś
przecież nie mówiliśmy z nikim.
Byliśmy na spacerze, na obiedzie i
po powrocie od razu kochaliśmy się,
zacerowała mi swetry i zaszyła
kurtkę.

Gdyby tylko nie to, że władza wpływa na nasze życie. Jej decyzje i ich brak mierżą mnie. Nie, żeby opozycja była w czymkolwiek lepsza (au contraire, jak to mawia Q). Zmniejsza się u mnie chęć czytania jakichkolwiek artykułów dotyczących polityki, bo nie mam żadnego wpływu na to, co się dzieje. Nic też nie wskazuje, żeby miała mastąpić jakaś poważniejsza zmiana na lepsze.

Więc chodźmy na spacer.

Allegro

2 komentarzy

Prace okołoślubne nabierają rumieńców. Brakuje nam nieustannie czasu. Są takie dni, gdy najchętniej leżelibyśmy cały dzień w łóżku, bez konieczności wykonywania skompikowanych akcji. Miną dwa miesiące i odetchniemy z wielkim pufffffffff. A potem już tylko pozostanie szara rzeczywistość zarobkowo-egzystencjalna.

1 Paula Abdul – RUSH, RUSH
2 Roxette – FADING LIKE A FLOWER
3 R.E.M. – SHINY HAPPY PEOPLE
4 Zucchero & Paul Young – SENZA UND DONNA
5 Damn Yankees – HIGH ENOUGH
6 Cher – THE SHOOP SHOOP SONG (IT’S IN HIS KISS)
7 Kult – RZĄD OFICJALNY (GENERAŁ FERREIRA)
8 INXS – BY MY SIDE
9 Queen – THE SHOW MUST GO ON
10 Scorpions – SEND ME AN ANGEL
11 R.E.M. – LOSING MY RELIGION
12 AC/DC – ARE YOU READY?
13 Beverley Craven – PROMISE ME
14 Extreme – MORE THEN WORDS
15 Róże Europy – ZGORSZYMY NIENORMALNYCH
FB dał mi za mało miejsca, to na blogu się uzewnętrznię. Oto pierwsza "15" z LP3 sprzed równo 20 lat. Patrzcie mili Państwo, ilu starych znajomych. Zastanawialiście się kiedyś, ile z piosenek obecnie znajdujących się na listach przebojów, będzie w ogóle rozpoznawalna za 20 lat? Wiem, że LP3 to bardzo specyficza lista, ale jednak odbija w pewnym stopniu rynek muzyczny. 
Ale to co powyżej w zestawieniu, to nie wszystkie perły z tego roku. Poza "Innuendo" Queenu, "Your Eyes" Kultu czy "Out of Time" R.E.M., w tymże roku wyszły 3 płyty bardzo mi bliskie – "Nevermind" Nirvany, "Use Your Illusion" Guns N’ Roses no i mój ukochany czarny album Metalliki. Myślę, że żaden fan dobrej muzyki nie przejdzie wobec sześciu powyższych płyt obojętnie. 
Freedie M. nie żyje, Curt C. nie żyje, Gunsi są cieniem samych siebie (nie ten skład itd) – ale chopoki z mjetaliki, Kazik i R.E.M. nadal na ringu. Kult wydał ostatnio niezłą płyte, a na LP3 buszuje nowy (bardzo przyjemny) R.E.M. 
Chcę jeszcze :)

Po krótkiej przerwie wymaganej na oddech wróciłem do literatury rosyjskiej. Ale na razie nie do Dostojewskiego, lecz do Tołstoja. Pojawiła się bowiem sposobność zmuszenia się po "Wojnę i pokój". Natomiast w kwestii projektu udało mi sie kupić za połowę ceny "Biesy" w nowym tłumaczeniu "Znaku". Tres bien :)

Nareszcie, po sporym czasie, wróciłem do pracy z żywym językiem. Przegryzam się przez słownictwo ekonomiczne, ale sprawia to ogromną frajdę.
Przygotowania do ożenku trwają w najlepsze. Nie będę tego komentował :P
Do przeczytania


  • RSS