Czy Wam też brakuje czasem we współczesnych dziełach literackich prostej opowieści? Nie znaczy to, że mają to być powieści przygodowe czy innej maści czytadła. Dobra literatura, która chce coś przekazać nie musi być zbiorem przemyśleń (nie każdy może napisać „Twierdzę” jak de Saint-Exupery), ale może być opowieścią. Rozwijającą się jak nić z kłębka, wciągającą szybszą lub mniej wartką akcją, ale mającą wspólny mianownik. Może jestem nienowoczesny, ale ja tego potrzebuję, chcę hakawatich, chcę opowiadaczy opowieści, jak przed wiekami przy ogniskach. Jeśli wraz z tym idzie głębsza treść – ot dla mnie literatura. A nawet Literatura.