Kolejna przerwa nastąpiła w pisaniu tego, jakże cudownego, bloga. Ślubna gorączka już ostatecznie opadła, teraz sobie radośnie żyję w odmiennym stanie cywilnym… i dobrze mi z tym.

Zainspirowany „Tygodnikiem Powszechnym” postanowiłem zamieścić tutaj  wiersz Marcina Świetlickiego „29 listopada 1987″:

Tutejsza władza zadała nam jakieś
podchwytliwe pytania. Mówi teraz
w radiu
o naszych odpowiedziach.
A my dziś
przecież nie mówiliśmy z nikim.
Byliśmy na spacerze, na obiedzie i
po powrocie od razu kochaliśmy się,
zacerowała mi swetry i zaszyła
kurtkę.

Gdyby tylko nie to, że władza wpływa na nasze życie. Jej decyzje i ich brak mierżą mnie. Nie, żeby opozycja była w czymkolwiek lepsza (au contraire, jak to mawia Q). Zmniejsza się u mnie chęć czytania jakichkolwiek artykułów dotyczących polityki, bo nie mam żadnego wpływu na to, co się dzieje. Nic też nie wskazuje, żeby miała mastąpić jakaś poważniejsza zmiana na lepsze.

Więc chodźmy na spacer.